- We will have only one first kiss.
- Sure, cause the second one we will have twice?
Cztery lata temu, 17 stycznia 2008 napisałam, że byłabym obrazem kubistycznym. Było to w tym życiu, w którym imię Jakub wydawało mi się miodem na serce i balsamem dla duszy, gdy rozgrzewały mnie Comiczne śpiewy i miałam zielone włosy.
Jakiś czas temu powiedziałam, że mogłoby mnie namalować tylko dwóch malarzy. Rubens z wiadomych względów estetyczno-cielesnych oraz Picasso, który ująłby mój rozum w ramy. Może jeszcze Dali dałby radę pokazać, jak wielostrunowo płyną mi myśli. Może udałoby się złapać to uczucie uciekającego horyzontu, kiedy czuję, że jestem bliska zrozumienia o co mi chodzi.
Słucham biadolenia o braku światła w tym tunelu, którym idę. Słucham tego coraz spokojniej. Coraz lepiej wiem, że każda przygoda sie kończy, za chwilę zaczyna się kolejna. Że to jest coś, co muszę przeżyć, bo inaczej moje serce mi tego nie wybaczy.
Spokojnie nie niesie mnie nigdzie nurt tej rzeki, do której nie wejdę drugi raz, gdyż panta rhei. Za dalą, druga dal.
Mam spokój w głowie, jakiego nie pamiętam już. Na pewno dwa lata do tyłu go tam nie było.
Wszystko jest częścią całości.
skomentuj (0)